The Work of the Spirit

Watch any national broadcast of a sporting event, and immediately after the game the play-by-play announcers and color commentators will launch into a recap of the most important plays. Since the victor is known, these highlights are now portrayed as the most significant plays of the game that contributed to the victory. A single run in the first inning, or a field goal in the first quarter, when initially scored may not seem that essential. But when a team wins by that margin, those early events take on added relevance at the conclusion of the game. And in the recap, the sports commentators will underscore that meaning.

Today’s Gospel is a recap, a reprise of the Gospel we heard on the Second Sunday of Easter, six weeks ago. We may have missed this little part then, because it is the lead in to the story of Thomas, the apostle who was not in the upper room the first time the risen Lord appeared to his disciples. On the Second Sunday of Easter, it was more important to concentrate on Jesus’ words that those who have not seen the risen Lord-believers like ourselves-
are blest as well.

On Pentecost, we celebrate the descent of the Holy Spirit upon the church. The Gospel for today relates that the gift of the Spirit is intimately involved with the forgiveness of sins. And while we often associate forgiveness with the absolution that comes in the sacrament of penance, it is the Holy Spirit dwelling in our hearts that prompts us to reconciliation. The ability to forgive others is a result of the Spirit’s action within the human heart. We may not think of Pentecost as a day to celebrate reconciliation, but forgiving others is one of the hallmarks of our Christian faith. This feast could be a day in which the Spirit prompts you to extend forgiveness, or a day in which you seek
the forgiveness of someone harmed by your sin.

2011 Liturgical Publications Inc

Nie zostawię was sierotami

Każda kochająca matka czy ojciec, w obliczu zbliżającej się śmierci, myśli o przyszłości swych dzieci. Podobnie i Chrystus na kilkanaście godzin przed ukrzyżowaniem myśli o przyszłości swoich uczniów. Zależy Mu bardzo nie tylko na utrzymaniu kontaktu, lecz i na obecności wśród nich. Chrystus w chwili śmierci kończy okres przebywania z Apostołami ramię w ramię, ale bynajmniej nie rezygnuje z przebywania z nimi w inny sposób. Tiosozenquita Pozostanie na ziemi do końca świata, w sposób tysiące razy doskonalszy i łatwiej dostępny dla milionów ludzi. Warto ten gest miłości Jezusa dostrzec i głębiej się nad nim zastanowić. W grę wchodzą trzy wydarzenia stanowiące jedną organiczną całość. Pierwszym jest Eucharystia – czyli obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina. Jezus staje się pokarmem dostępnym dla każdego, kto w Niego wierzy, i komu autentycznie zależy na życiu wiecznym. Druga forma, to Jego Słowo ukryte w Piśmie Świętym i żywej tradycji. On ciągle naucza. Jezusa można słuchać, można Mu zadawać pytania. On ciągle odpowiada. Ktokolwiek pragnie porozmawiać z Chrystusem, może to uczynić również o każdej porze dnia i nocy. Trzecia, najmniej doceniona, to spotkanie z ludźmi miłującymi się wzajemnie. Obecność Jezusa przez Ducha Miłości w sercach tych, którzy prawdziwie w Niego wierzą. „Tam gdzie dwu jest zgromadzonych w imię Moje, tam Ja jestem wśród nich”. W każdej Mszy świętej możemy spotkać Chrystusa w tych trzech formach Jego obecności na Ziemi. Jest w Słowie Bożym, czytanym i głoszonym przez kapłana, jest w konsekrowanych postaciach chleba i wina i jest we wspólnocie zgromadzonej wokół ołtarza. Umiejętność obcowania z Chrystusem obecnym w słowie Pisma Świętego oraz kontaktowania się z Nim w Komunii świętej, umożliwia doskonalenie miłości wzajemnej, a przez to objawianie światu obecności Chrystusa na ziemi. To też stanowi jeden z zasadniczych celów Kongresu Eucharystycznego. Uwielbienie Chrystusa obecnego w Najświętszym Sakramencie najpełniej dokonuje się nie przez wielkie zewnętrzne manifestacje, lecz przez autentyczną miłość Boga i bliźniego, którą promieniują wspólnoty prawdziwych chrześcijan.

Ks. Edward Staniek

Love One Another

Every once in a while a dispute about the display of the Ten Commandments on public property makes the news. A judge might make a decision or an elected official might push the is-sue, and some minister may stand up to denounce what he sees as the dissolution of the moral fiber of society. These pub-lic displays usually involve the text of the commandments from the Book of Exodus, also known as the Protestant version. The Catholic version, which comes from the list in the book of Deu-teronomy, rarely gets ac-knowledged in such dis-putes.

Neither the command-ments in Exodus, nor the ones in Deuteronomy, are the commandments that Jesus is concerned about in today’s Gospel. While those minimal expectations are to be followed, Jesus has a much greater precept that he wants his followers to observe. The command that Jesus gives is the law of reciprocal love. He expects his followers to love him and in return he and the Fa-ther will love them. And Jesus commands his followers to love one another in the same way that he loves them.

This command of love raises the bar on the level of expecta-tions. For the Christian, it is no longer a minimal level of moral behavior that fulfills the covenant. Instead, it is a complete re-newal of life that is required, a renewal which begins with an encounter with the Father through Jesus and comes full circle in the love for one another. The minimum requirements of the law are not enough. Instead, love becomes the singular command that must be fulfilled: love of God, and love of one another. Dis-putes about the Ten Commandments have gone on for years, and will likely continue for years to come. Likewise, there are always debates about the concrete ways of fulfilling Christ’s command to love. But his words to his followers are very clear: “If you love me, you will keep my commandments” (Jn 14:15).

Zapatrzeć się w Boga

Zobaczyć Ojca to zaspokoić wszystkie nasze deficyty egzystencjalne, każdy głód, każde pragnienie, każde oczekiwanie, wszelką nadzieję. Filip powiedział słowa, które wydobył z najgłębszego dna w sercu. Wszyscy ogromnie pragniemy doznać czegoś takiego w życiu, co by nas absolutnie i na zawsze zaspokoiło. Większość szuka zaspokojenia w alkoholu, narkotykach, biznesie, zaszczytach, internecie, pornografii, medytacjach transcendentalnych, kryształach, uspokajają się wahadełkiem lub wróżbami.

Spełnieniem dla ludzkiego ducha i ciała jest widzenie Boga. O wiele częściej ubóstwiamy jednak stworzenia niż samego Stwórcę. Nie ma nic takiego na świecie, co by bardziej uszczęśliwiało człowieka – jedynie widzenie Boga! On na nas patrzy z miłością. Jest w nas zapatrzony, doszukując się podobieństwa do swego Syna. To jest właśnie naszym absolutnym zaspokojeniem: przylgnięcie do Boga, które bierze swój początek w widzeniu Jego oblicza.

Niezmiernie ważne jest to dla naszego stanu miłości do Boga, czy jesteśmy w Niego zapatrzeni, czy też tylko uznajemy obojętnie Jego istnienie, zezując na idoli tego świata. Nikt z nas nie musi się zastanawiać, gdzie zobaczyć twarz Boga – to oblicze Chrystusa. Bóg jest ludzki i da się kochać, bo można Go dostrzec. Oblicze Jezusa to nie tylko ikona, to przede wszystkim słowa, które Jezus mówi od Ojca, i dzieła Ojca, których On dokonuje przez Jezusa.

Jedność z Jezusem sprawia, że uczymy się od Niego przenikliwości spojrzenia na nas samych, na innych, na świat. Im bardziej wpatrujemy się w oczy Boga, tym lepiej widzimy nie tylko Jego miłość, ale też braki naszej miłości. To poznanie siebie samych korzy nas przed obliczem Najwyższego. Bóg nie wycofał miłości do nas, mimo że dostrzega w nas nędzę, bałwochwalstwo, żądzę, kłamstwo, obłudę, chciwość, pazerność, mściwość. My zdobyliśmy siłę, by samych siebie pokochać. Bóg kocha nas nawet wtedy, gdy my Go nienawidzimy. Zapatrzenie w Jego oczy pozwala nam dostrzec
to wszystko i uratować siebie od samopotępienia.

Reference: wiara.pl

A Bold Choice

The Road Not TakenRobert Frost’s famous poem “The Road Not Taken” is studied in many English classes. Countless school children have memorized and recited back the four stanzas that constitute the work. The 1920 composition is remembered most for its final three lines: “Two roads diverged in a wood, and I / I took the one less traveled by, / And that has made all the difference.” Taking the road less traveled has become synonymous with making bold choices in life that are in some ways counter-cultural. More than thirty years ago, M. Scott Peck even turned that image into an attempt to merge psychoanalysis and spirituality (along with a host of other things) into what would become a best-selling book. So successful was Peck’s book, that the actual title of the Frost poem is now confused in Internet searches and Web pages with the bestseller.

Thomas and Philip were also a bit confused in today’s Gospel. Jesus had to make plain to them that he is the way and the truth and the life that leads to the Father. Jesus clarified his interaction with the Father when he said to Philip, “Whoever has seen me has seen the Father” (Jn 14:9). But the ultimate promise that Jesus makes in today’s Gospel is about the power that resides in the Christian. Jesus says that whoever believes in him will do greater works because Jesus is returning to the Father.

When John wrote his Gospel he was not shy about the gift of the Holy Spirit that Jesus handed over to believers. That Spirit of God dwells in each of the baptized and empowers us to do the works of Christ. Those who were baptized at the Easter vigil just a few weeks ago, now share in that same out-pouring of the Holy Spirit that is within all of us who renewed our baptismal promises. God is there ready to work within us. Let’s take that
road!